Edukator 2018 – relacja (część 1)

Skąd brać dobrych nauczycieli?
Jak ma wyglądać szkoła przyszłości?
Czy szkoła będzie w końcu „dla życia”?
Temu była poświęcona konferencja „Edukator 2018” zorganizowana przez Rzeczpospolitą. Przedstawiciele władz centralnych, nauki, szkolnictwa i przemysłu rozmawiali o wyzwaniach czekających system edukacji. W „Edukatorze” uczestniczyła również Fundacja Praeceptor.

Edukacja dla Przemysłu 4.0.

Otwierający konferencję wicepremier i minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin mówił o tym, że głównym celem rządu jest dziś wdrożenie „Planu Morawieckiego”. Dotyczy to też edukacji – elementem rządowego programu jest dostosowanie polskich kadr do wyzwań, jakie stawiać będzie przed nami cywilizacyjna zmiana w gospodarce. Wymaga to zmian w nauce, szkolnictwie wyższym i oświacie.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wybrało „model skandynawski” jako najbardziej odpowiedni do tego by rozliczać i finansować polskie uczelnie. Został on jednak uzupełniony o komponent związany z klasyfikacją uczelni i uprawnieniami do nadawania stopni naukowych. Pomostem między nauką i gospodarką mają być m.in. doktoraty wdrożeniowe; do programu tego zgłosiły się według wicepremiera setki polskich firm.

Wicepremier Gowin zapowiedział powiązanie standardów kształcenia nauczycieli z potrzebami rynku oraz specjalne ścieżki wejścia do zawodu nauczyciela dla specjalistów nie mających dotychczas doświadczenia lub przygotowania pedagogicznego. To ma sens, tylko na razie jest niewyobrażalne. Dlaczego?

Sami nauczyciele nie mają poczucia, by ich zawód był szanowany w społeczeństwie i nie jest to tylko polska specyfika (pogląd taki podziela tylko 18% nauczycieli z 34 krajów badanych w 2013 roku). Nauczyciel stażysta za godzinę pracy „przy tablicy” zarabia dziś 27,62 zł brutto, a w kwocie tej mieści się przygotowanie do lekcji, sprawdzanie prac, dyżury międzylekcyjne i wiele innych zadań nie wynagradzanych osobno. Nie zachęca to do wyboru zawodu nauczycielskiego, a tym bardziej do przekwalifikowania się. Nawet po zapowiadanych podwyżkach – potrzebnych i zdecydowanie za późnych – wynagrodzenia nauczycielskie pozostaną żenująco niskie.

Kształcenie nauczycieli

Nie będzie dobrej edukacji bez dobrych nauczycieli. Finlandia – tyle razy stawiana za wzór – ma bardzo rygorystyczne wymagania wobec kandydatów do zawodu.

Nauczycieli będą mogły kształcić tylko uczelnie posiadające kategorię B i wyższą. Niż demograficzny pokolenia studentów wyeliminował z rynku część „Wyższych Szkół Tego i Owego” dających lekką ręką dyplomy licencjata pedagogiki, ale warto ten trend utrwalić niezależnie od demografii.

Rewolucją, zapowiedzianą na konferencji, będzie wprowadzenie jednolitych, pięcioletnich studiów magisterskich dla pedagogów przedszkolnych, wczesnoszkolnych i specjalnych. W klasach I-III nauczyciel nie dość, że kładzie fundament pod całą dalszą edukację, to uczy niemal wszystkiego: języka polskiego, matematyki, przyrody, plastyki i muzyki (a nierzadko także wf), połączonych w „kształcenie zintegrowane”. Zakres wiedzy kierunkowej i umiejętności metodycznych musi tu być szerszy niż u jakiegokolwiek nauczyciela „przedmiotowego”. Mimo to nauczyciele poziomu elementarnego są dotychczas traktowani jak kadra niższej jakości – do zatrudnienia wystarcza licencjat. Zupełnie niesprawiedliwie i bez sensu!

Zmiany w oświacie

Minister Anna Zalewska pozostała przez niemal połowę konferencji. Odpowiadała na pytania i odpierała zarzuty, często bardzo emocjonalne. Zdaniem minister zmiany muszą być wprowadzane dynamicznie, ale do tego potrzebna jest zgoda i determinacja wszystkich zainteresowanych. „Edukacja będzie się zmieniać, bo rzeczywistość będzie się zmieniać. Żeby zmieniające się dzieci miały mistrzów, trenerów, nauczycieli” – mówiła Anna Zalewska.

Szczególnym zagadnieniem jest nowy typ szkoły – szkoła branżowa. Po wieloletniej zapaści „zawodówek” obecne kierownictwo MEN ma zupełnie nowy pomysł na kształcenie specjalistów – jak widać, zmienia nawet tradycyjną nazwę placówek. Przemysł jest zainteresowany elastycznym przygotowaniem pracowników, dowodem jest „eksplozja klas patronackich” (określenie samej minister). Resort oświaty prowadzi rozmowy z Ministerstwem Finansów w sprawie zwolnienia od podatków firm, które wesprą szkoły.

Wśród problemów wymienianych przez minister Zalewską jest też niechęć wydawnictw do wydawania podręczników niskonakładowych i – powtórka tego, o czym mówił Jarosław Gowin – poziom kształcenia nauczycieli. Do maja 2018 roku mają być gotowe nowe przepisy. Stworzą one też możliwość ograniczania przez szkoły używania elektroniki przez dzieci w szkole. Ograniczenia takie wprowadzają już dzisiaj niektóre szkoły niepubliczne. W publicznych za to na przerwach jest cicho, bo ośmiolatki zamiast ze sobą rozmawiać wysyłają SMS-y.