Na czym polega edukacja domowa (ED)?

Edukacja domowa (z angielska „homeschooling”, a formalnie – „spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą”) polega na tym, że uczeń zamiast chodzić do szkoły uczy się w domu, pod kierunkiem rodziców. Świadectwa ukończenia kolejnych klas otrzymuje na podstawie rocznych egzaminów. Jak wygląda „od kuchni” ta forma edukacji, obejmująca już kilka tysięcy uczniów w Polsce? 

Edukacja domowa jest legalną formą uzyskania formalnego wykształcenia, równoprawną z typową nauką stacjonarną. Co więcej – od kilku lat spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą jest opisane wprost w ustawie o systemie oświaty, a nie w przepisach wykonawczych czy interpretacjach. Uczeń w ED jest zapisany do szkoły, a w niej do konkretnej klasy, ma legitymację szkolną (a więc wszystkie uczniowskie zniżki), otrzymuje normalne świadectwa ukończenia kolejnych klas. Nie uczestniczy tylko w zajęciach, zatem nie figuruje na liście obecności.

Formalnie

Formalnie rzecz biorąc – rozpoczęcie ED wymaga zapisania dziecka do szkoły i uzyskania zgody dyrektora szkoły na taką formę edukacji. Rodzice składają w szkole wniosek, zobowiązania do spełnienia warunków ustawowych oraz opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej.

To na początku. Następnym formalnym kontaktem ze szkołą są coroczne egzaminy klasyfikacyjne. Ustawa nie mówi, w jakim czasie należy przystąpić do egzaminów, a więc poszczególne przedmioty można sobie rozłożyć w czasie w ciągu roku szkolnego (nie wszystkie trzeba zdawać w maju czy czerwcu, przed klasyfikacją). Szkoła organizuje homeschoolerowi egzaminy ze wszystkich przedmiotów obowiązkowych, poza artystycznymi i WF.

Do egzaminu obowiązuje wyłącznie podstawa programowa MEN. Ponieważ podstawa programowa jest określona na okres trzyletni (np. klasy IV-VI), dyrekcja szkoły uzgadnia z rodzicami, jaka jej część będzie obowiązywała ucznia domowego w danej klasie. Oczywiście uczeń może posiąść znacznie większy zakres wiedzy i umiejętności (i przeważnie tak jest), ale dyrekcja nie może wymagać np. opanowania programu czy podręczników stosowanych w danej szkole.

Na podstawie rocznych egzaminów uczeń jest klasyfikowany, tak jak uczniowie stacjonarni, i otrzymuje normalne świadectwo. Jedynym wyróżnikiem jest brak oceny zachowania i ocen ze wspomnianych przedmiotów nieegzaminacyjnych.

A co z socjalizacją?

To najczęstsze pytanie osób stykających się pierwszy raz z homeschoolingiem! Edukacja domowa nie oznacza edukacji wyłącznie w domu. Jest to tylko – przypomnijmy definicję – spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Również socjalizacja nie następuje tylko w szkole. Dodatkowo, ustawa o systemie oświaty daje uczniom w edukacji domowej prawo uczestniczenia w zajęciach pozalekcyjnych organizowanych przez szkołą (np. kołach zainteresowań). Praktyka dowodzi, że uczniowie w ED mają tyle samo – lub więcej – kontaktów z rówieśnikami.

Przykład
Chrześcijańska Szkoła Podstawowa i Gimnazjum „Samuel” umożliwia uczniom w ED uczestnictwo w życiu klasy: wycieczkach, imprezach szkolnych, wymianie świątecznych prezentów itp. Ponadto uczeń może przez 4 dni w miesiącu brać udział w normalnych zajęciach szkolnych – na przykład z przedmiotów, w których rodzice nie są w stanie zapewnić wystarczającej pomocy w nauce.

Czy ED jest dla każdego?

Nie. Dla zdecydowanej większości uczniów zwykła, stacjonarna nauka (w szkole, nie w domu) będzie jedynym możliwym sposobem uzyskania formalnego wykształcenia. Edukacja domowa wymaga bowiem zupełnie innej organizacji życia rodzinnego, niż edukacja stacjonarna.

Co zatem może wpływać na decyzję rodziców o edukacji domowej?

  • oddalenie od wybranej dla dziecka szkoły, uniemożliwiające regularne uczęszczanie na lekcje (na przykład codzienny dojazd na 8.00)
  • szczególny tryb życia rodziny (na przykład częste podróże)
  • wyjątkowe potrzeby dziecka (na przykład jego stan zdrowia)

Czasem motywem takiej decyzji jest niechęć do stacjonarnej formy edukacji, a przeważnie do konkretnej szkoły. Czy jest to powód odpowiedni? Odpowiedź wymagałaby osobnego artykułu… W praktyce spotkaliśmy się z uczniami, którzy po wyjątkowo złych doświadczeniach w ‚zwykłej szkole’ przeszli do ED, by potem powrócić do nauki stacjonarnej, ale już w innym środowisku. Dla nich ED była tylko etapem w poszukiwaniu przyjaznej szkoły. Dla pozostałych homeschoolerów ED jest wyborem na stałe.

Nauczycielami w tej formie edukacji są rodzice, co oznacza dla nich obowiązki nieporównywalne z rodzicami ucznia stacjonarnego. Jednak ani uczeń nie nauczy się wszystkiego sam z podręczników (choćby najlepszych), ani rodzice nie zastąpią specjalistów od wszystkich przedmiotów. Decyzja o wyborze ED musi być więc poprzedzona solidną analizą możliwości wsparcia dziecka w nauce. Czy mamy dostęp do kogoś, kto w razie potrzeby wytłumaczy jakiś temat z matematyki, chemii, geografii? Czy rodzice (albo wujek, dziadkowie, starsze rodzeństwo) będą w stanie sprawdzić postępy w nauce? Przedyskutować jakieś zagadnienie z historii? Porozmawiać o lekturze? Jakie są możliwości skorzystania z bibliotek, muzeów, warsztatów, kursów językowych?

Homeschooling wymaga wiele – zarówno od ucznia, jak i od rodziców. To nie jest brak edukacji formalnej, tylko inna jej metoda. Brak dzwonków nie oznacza braku dyscypliny, brak klasówek nie oznacza braku uczenia się. W ED, tak samo jak w szkole, czekają ucznia zarówno tematy ciekawe i przyjemne, jak i te z gatunku ‚do czego mi się to przyda?’. I tak samo jak w szkole jedni uzyskają efekty znakomite, inni przeciętne, jeszcze inni niezadowalające.

Nasze doświadczenia z edukacją domową są w większości pozytywne. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że stoi za tym ciężka praca dzieci i ich rodziców, a także szkół i nauczycieli przyjaznych ED. Z przyjemnością ich wspieramy.

Na stronie Fundacji Praeceptor będziemy publikować kolejne teksty z poradami dla osób zaangażowanych w edukację w domu.